Co działo się później?
Violetta i Camila zerwały kontakt z Leònem. Mimo że jeszcze kilka razy chłopak próbował uprzykrzyć dziewczyną życie, ich przyjaciele zawsze im pomogli.
-Leòn, puść mnie!! - krzyczała Violetta szarpiąc się ze swoim byłym chłopakiem.
-Chyba żartujesz! Myślisz że po tym co zrobiłaś, zostawię cię w spokoju?? O nie! - warknął
-Ani ja ani Camila nie zrobiłyśmy nic złego!
-Nic złego? A kto naskarżył na mnie dyrektorowi? A kto powiedział wszystkim że jestem wrednym potworem bez uczuć?
-Bo nim jesteś. - szepnęła Vilu
-Co powiedziałaś?!?!?! - krzyknął Leòn
-Powiedziałam że jesteś okropny i bez skrupułów. Starający się żeby mieć wszystko dla siebie i gardzący innymi. Wykorzystujący nieśmiałe osoby do własnych głupich potrzeb.
-Pożałujesz tego! - zawył chłopak i podniósł rękę aby uderzyć Violę.
-Zostaw ją!!
Nagle przy Violetcie znaleźli się jej przyjaciele. Ludmiła, Naty, Cami i Fran odsunęły ją na kilka metrów, a Fede, Maxi i Diego ( tak - Diego, który postanowił zmienić się ) zasłonili Vilu i spojrzeli zaczepnie na zaskoczonego Leòna.
-Zostaw Violettę w spokoju bo pożałujesz. - warknął Maxi.
Leòn rzucił całej grupce wściekłe spojrzenie i odszedł.
-Spokojnie, Vils, jesteś już bezpieczna. - szeptały do niej dziewczyny.
A jak szły sprawy miłosne?
Natalia i Maxi pielęgnowali swój związek. Chłopak miesiąc po imprezie urodzinowej Naty i Fran przygotował kolację dla niego i ukochanej. Parę razy para kłóciła się, ale tak szybko jak znajdowali powód waśni, tak szybko się godzili.
Fran, która zazdrośnie patrzyła na związki swoich przyjaciół postanowiła poszukać miłości na portalu. Poznała wspaniałego chłopaka z którym umówiła się na randkę. Jakie było jej zaskoczenie kiedy w restauracji ujrzała... Diego! Chłopak tydzień wcześniej dołączył do jej paczki i zmienił się. Naprawdę Diego i Franceska polubili się tego dnia i coś między nimi zaiskrzyło. Po udanej randce zostali parą. Bardzo się kochali.
Camila stała się bardziej pewna siebie. Na karaoke, na które poszła cała paczka, dziewczyna poznała przystojnego brazylijskiego DJ-a o imieniu Broduey i z wzajemnością się zakochała.
Violetta, już uwolniona od Leòna poznała przez przypadek Hiszpana - Tomasa. Dziewczyna od razu znalazła z nim wspólny język. Parę dni później zostali parą. Vilu pogodziła się również ze swoim tatą.
Federico i Ludmi byli nierozłączni. Kochali się najmocniej na świecie. Mimo problemów i kłótni, nie widzieli świata poza swoją drugą połówką.
Można by pomyśleć, że ich życie było sielanką. Po prostu raj na ziemi. Lecz jedno wydarzenie zburzyło ich szczęście.
Cała paczka spędzała wspólnie czas w Resto Band. Pili koktajle, jedli ciasta, rozmawiali i śmieli się.
-A gdzie Vils? - spytała nagle Ludmiła
-Nie mam pojęcia. - odparła zaniepokojona Camila
Rozejrzeli się jakby mieli nadzieję że Violetta wyskoczy zza stolika. Jednak nic takiego się nie stało. W pewnym momencie dziewczyna wbiegła do budynku. Jej twarz była mokra od łez.
-Co się stało? - spytała Natalia
-Jestem chora. - szepnęła Viola - śmiertelnie chora.
Zapadła cisza.
-Lekarze dają mi 50% szans na przeżycie.
-Kochanie, co ty mówisz? - szepnął Tomas i przytulił mnie.
-Umrę. Na pewno umrę. Mam zespół neuroleptyczny. Rozumiesz co to znaczy? Że umrę. - powiedziała Vilu. - Śmiertelność wynosi od 5 do 20% a ja na pewno jestem w tej grupie.
2 lata później cała paczka zebrała się na pogrzebie. Wszyscy płakali. Dlaczego to się stało?
Violetta przez cały czas zmagała się z chorobą. Leżała w szpitalu, gdzie przyjaciele odwiedzali ją. Tydzień temu paczka jak zwykle przybyła pod budynek i skierowała do sali nr. 7. Kiedy grupka weszła do pokoju, nikogo tam nie było. Łóżko było puste. Skierowali się do jej lekarza przełożonego. Okazało się że doktor nic nie wie by pacjentkę wypisano ze szpitala. Przeszukano cały budynek. Vils nie było. Lekarz powiadomił ojca dziewczyny - Germana Castillo. Mężczyzna poszedł ze sprawą na policję. Dwa dni później na komisariacie paczce oznajmiono, że ciało Violetty wyłowiono w pobliskiej rzece. Ich przyjaciółka popełniła samobójstwo.
Tata Violi przez cały pogrzeb klęczał na ziemi. Ludmiła podtrzymywała płaczącą Cami która nie mogła uwierzyć w śmierć najbliższej przyjaciółki. Reszta paczki jak wszyscy ubrana na czarno wtulała się w siebie. Po ceremonii pogrzebowej nastolatkowie poszli złożyć kondolencje panu Germanowi. Później wszyscy pomodlili się za Violettę i rozeszli do domów wciąż płacząc.
Tak jak kiedyś Ludmiła usiadła przy oknie rozmyślając. Tylko że teraz towarzyszył jej ukochany chłopak. Zastanawiała się, pewnie tak jak wszyscy...
"Czemu świat jest taki bezwzględny? CZEMU?"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz