wtorek, 11 sierpnia 2015

Opowiadanie "Musisz żyć" Rozdział 1 + ważna notatka

Kolejny dzień.
Otwieram oczy.
Jest jasno, na niebie nie widać ani jednej chmury. Podnoszę się z twardego łóżka i staję boso na zimnej podłodze.
Przez 16 lat życia już się do tego przyzwyczaiłam.
Wchodzę do małego pomieszczenia, które nazywamy "łazienką". Tak naprawdę w środku jest tylko miska - służąca za wannę - mała, obskurna umywalka, toaleta i roztrzaskane lusterko.
Przeglądam się w lustrze i wracam do drugiego pokoju.
Nasz dom to właściwie łazienka i dwa pokoje. Jeden służy za kuchnię i jadalnię, drugi to sypialnia.
Rozglądam się. Ubieram w codzienne ubrania. Siadam na łóżku i patrzę na moją kochaną siostrzyczkę - Victorię.
Nasza sypialnia jest malutka - w kącie stoi moje łóżko, obok łóżko Vicky, w drugim kącie - naszej mamy.
Tata zaginął w nieznanych okolicznościach, kiedy miałam 6 lat. Od tamtego czasu nie widziałam go. Nie wiadomo, czy umarł, czy po prostu uciekł z naszego dystryktu.
Moja rodzina i ja mieszkamy w 12 dystrykcie - najbiedniejszym ze wszystkich. Większość mężczyzn pracuje w kopalni, kobiety handlują a młodzież zajmuje się domem. Ja oprócz pracy w domu poluję na zwierzęta. Powód jest prosty, rzadko kiedy mamy co jeść. Wtedy ja po kryjomu obchodzę straże i strzelam do zwierząt łukiem. Nie chcę się chwalić, ale wychodzi mi to wyśmienicie.
Straże pilnują praktycznie wszystkie dystrykty oprócz 1,2,3,4 i 5. Prezydent boi się że biedne dystrykty wzniecą bunt, jak przed laty 13-nastka. Ludzie postawili się państwu, przez co władze doszczętnie zniszczyły ich dystrykt.
Co roku organizowane są Głodowe Igrzyska, które przeżyć może tylko jeden uczestnik. Z każdego dystryktu zostaje wylosowana dziewczyna i chłopak w wieku od 12 do 16 lat. Później "trybuci" staczają walkę na śmierć i życie na arenie.
Kapitol czyli stolica naszego państwa Panem transmituje walkę w każdym dystrykcie. Jedną z największych rozrywek mieszkańców Kapitolu są właśnie Igrzyska.
Dzisiaj odbędzie się losowanie trybutów do 74 Igrzysk. Każdy ma obowiązek się tam zjawić, a przede wszystkim osoby od 12 do 16 lat. Dwie osoby wylosowane do Igrzysk jadą do stolicy, kilka dni później rozpoczynają się te "mistrzostwa".
Biegnę do lasu, zabieram łuk i strzały i zaczynam polowanie. Nagle od tyłu słyszę szum, odwracam się i widzę mojego najlepszego przyjaciela - Diego. Chłopak zawsze mnie wspiera i pomaga, choć sam wraz z ojcem wiedzie nie najlepsze życie.
-Hej! - mówi
-Cześć Diego!
-Co tutaj robisz? - pyta
-To co zawsze. - odpowiadam
Chłopak zamyśla się i uśmiecha do mnie.
-Dzisiaj nic nie upolujesz.
-A to niby dlaczego? - dziwię się.
Diego chichocze.
-Bo od rana przez las chodzą straże i płoszą zwierzęta.
Wściekła chowam łuk i strzały w specjalne wgłębienie w drzewie i wracam do domu, dziękując uprzednio Diegowi za informację.
Wchodzę do domu i widzę jak mama ubiera Vicky w białą koszulę w grochy i błękitną spódniczkę, a jej włosy układa w dwa długie warkoczyki. Na nogach siostry widzę niebieskie pantofelki.
-Prześliczne wyglądasz, kochanie. - mówię i przytulam Vicky.
Mama łapie mnie za rękę i ciągnie do łazienki.
-Umyj się. Na łóżku masz swoje ubrania.
Posłusznie wykonuje czynność i ubieram się w błękitno szarą sukienkę za kolana.
Wzdycham. Jakie byłoby moje życie gdybym mieszkała w Kapitolu... Po pierwsze nie musiałabym iść dzisiaj na "uroczystość". Chodziłabym w pięknych, kolorowych strojach, jadła tylko najwykwintniejsze dania...
Mama podchodzi do mnie i czesze moje włosy. Chwilę później ułożone są w długi do pasa blond warkocz.
Wychodzimy z domu i kierujemy się na plac. Tam na wzniesieniu stoi jedyny zwycięzcą Igrzysk z naszego dystryktu - Caroline Higgins. Obok niej na niskim fotelu siedzi Felix Dodge. To on losuje trybutów do mistrzostw.
Mężczyzna wstaje.
-Witam! Spotykamy się na dorocznych 74 dożynkach do Igrzysk Głodowych! Za chwilę wylosuję dwóch mężnych trybutów do walki na arenie. Najpierw chłopcy.
Felix podchodzi do szklanej miski i losuje jedną z karteczek. Wraca do mikrofonu.
-Federico Renzo. - oznajmia.
W tłumie chłopców następuje poruszenie, po chwili na wzniesienie wchodzi wysoki 16-latek o kasztanowych włosach. Siada na specjalnie przygotowanym krześle i rozgląda wokół.
Ja go skądś znam.... To syn piekarza który mieszka niedaleko od nas.
-A teraz dziewczęta. - z zamyślenia wyrywa mnie głos Feliksa.
Mężczyzna losuje karteczkę.
-Victoria Ferro.
Czuję jakby świat się zawalił. Przecież moja siostra ma dopiero 12 lat, ona nie przeżyje Igrzysk...
Vicky wychodzi z tłumu i powoli podchodzi do wzniesienia.
-Nie! - krzyczę i wybiegam za nią.
Strażnicy natychmiast reagują i próbują wepchnąć mnie (?) w tłum.
-Zgłaszam się na ochotniczkę za Vicky. - krzyczę.
Natychmiast słyszę szepty poruszenia. Kucam przed siostrą.
-Nie martw się. Słyszysz? Wracaj do mamy.
Podnoszę się i popycham Vicky w stronę Priscilli, naszej matki.
Odwracam się i wchodzę na wzniesienie.
-Pierwsza w historii Igrzysk ochotniczka! - krzyczy Felix. Odwraca się w moją stronę i pyta. - Jak się nazywasz?
-Ludmiła Ferro. - odpowiadam
Mężczyzna uśmiecha się do mnie dobrotliwie.
-Podajcie sobie ręce. - zwraca się do mnie i Federico.
Ściskam dłoń Fede. Chłopak uśmiecha się do mnie lekko.
-A więc zapraszam was do naszego specjalnego pociągu którym udamy się do Kapitolu. Przedtem będziecie mogli pożegnać się z rodzinami.
Przełykam ślinę i kieruję się za Feliksem w stronę "peronu" przy którym stoi srebrny pociąg. Nie wchodzimy jednak do niego, lecz do małego pomieszczenia na peronie podzielonego na dwa pokoje. Otwieram drzwi jednego z nic.
-Lu!!!
Odwracam się i widzę moją mamę i Vicky.
-Kochanie, posłuchaj mnie. Nie martw się. Tak? Słyszysz? Nie martw się o mnie.
-Przyrzeknij mi że wygrasz Igrzyska i wrócisz. Musisz żyć.
Przełykam ślinę.
-Przyrzekam. - mówię.
Wiem od razu że łamię tą obietnic. Mama też to wie.
-Mała ma rację. Musisz żyć. - w jej głosie słychać nadzieję, lecz oczy zdradzają, że w to nie wierzy.
Przytulam mamę i siostrę.
-Koniec spotkania. - oznajmia strażnik przy drzwiach.
Dwie najważniejsze osoby które mam wychodzą.
Już wiem, że nigdy ich nie zobaczę...






@########################################@


Pewnie zaskoczyłam was prologiem i tym rozdziałem ponieważ nie miałam ich w planach.
Opowiadanie będzie dość krótkie, ok. 10 rozdziałów i epilog.
Opowiada o Ludmile która zostaje trybutem z 12 dystryktu.
Pewnie każdy kto czytał lub oglądał Igrzyska Śmierci myśli że wszystko, co będzie się działo będzie takie jak w oryginale. OTÓŻ NIE!!! WSZYSTKIE PRZYGODY LUDMI SĄ WYMYŚLONE PRZEZE MNIE. TYLKO NIEKTÓRE FRAGMENTY OPARTE SĄ NA FILMIE I KSIĄŻCE"IGRZYSKA ŚMIERCI".


Jest nowa zakładka: Bohaterowie opowiadania "Musisz żyć" <Czyli tego opowiadania>




Besos
Patty






PS.
Proszę wszystkich o komentowanie. Nie ważne czy to będą hejty, czy nie. Lepiej pisać o kimś źle niż w ogóle.

Brak komentarzy: