*Violetta*
Poczułam ukłucie, jakby jakiś niewidzialny odłamek szkła wbił się w moje serce. Nikt nie zadał mi tego pytania. Nikt nie potrafił zrozumieć mojego zachowania. Z moich oczu popłynęły.
-Ty tego nie rozumiesz. - szepnęłam.
- To mi wytłumacz. - powiedziała cicho Ludmiła
Westchnęłam. Nie miałam siły ani odwagi opowiedzieć jej co stało się dwanaście lat temu. Jednak dziewczyna nalegała.
-No więc tak... - zaczęłam opowieść. - Dwanaście lat temu byłam zwykłą małą dziewczynką. Miałam kochających rodziców - tata był biznesmenem, a mama słynną piosenkarką - Marią Saramego. Pewnego słonecznego dnia ja i mama poszłyśmy na plac zabaw. Kiedy huśtałam się na huśtawce, do mamy podeszło dwóch mężczyzn w czarnych płaszczach. Zaczęli z nią rozmawiać. Podbiegłam do niej szybko, a ona przytuliła mnie i mruknęła coś po cichu do wyższego z rozmówców. On kiwnął głową i wraz ze swoim towarzyszem odszedł w stronę centrum. Spytałam się mamy, kim byli ci panowie, lecz ona wymigała się od odpowiedzi. Kiedy wchodziła do autobusu, nagle zemdlała. Bardzo się wystraszyłam. Przypadkowi ludzie zawieźli mnie i mamę na pogotowie. Kwadrans później przyjechał mój tata. Podsłuchałam jego rozmowę z lekarzem. Doktor powiedział że mama ma raka płuc. Dodał że nie ma dla niej ratunku i za dwa miesiące umrze. Tak też się stało. Załamałam się kompletnie. Najgorsze było to że tata w ogóle się tym nie przejął. Przez 8 lat wychowywał mnie i stał się zbyt troskliwy, ale nigdy nie widziałam, żeby płakał za mamą albo coś innego. Gdy miałam 13 lat do naszego domu przyjechali ci dwaj mężczyźni z parku. Powiedzieli że mama zanim umarła, zadłużyła się spłatami pożyczek i miała ogromne długi. Jako że teraz nie żyje, to my musimy spłacić raty za nią. To doprowadziło nas do skrajnego bankructwa. Sprzedaliśmy dom i zamieszkaliśmy w małej kawalerce. Tata nadal pracował. Kiedy spłaciliśmy wszystkie długi, zostaliśmy z niczym. Zaczęłam wtedy kraść i wyłudzać od małych dzieci pieniądze. Z czasem tata został mianowany szefem działu marketingu w firmie w której pracował. Zarabiał coraz więcej dlatego wygrzebaliśmy się z biedy. Znowu staliśmy się milionerami. W moje 14 urodziny zamieszkaliśmy w naszej dawnej willi. Nareszcie nie byłam biedną dziewczyną tylko bogatą nastolatką. Przez te długi tata znienawidził mamę. Wyrzucił wszystkie pamiątki po niej, ledwo uchroniłam kilka z nich. Doprowadzał mnie do szału swoimi krzykami. Postanowiłam stać się tak nieznośna jak on. Zaczęłam ubierać się wyzywająco, nakładałam na twarz i skórę tony kosmetyków, flirtowałam z chłopakami. Opuściłam się w nauce. Wyrzucili mnie z gimnazjum. Przez rok w ogóle nie chodziłam do szkoły. Ojciec denerwował się strasznie. Chciał wyrzucić mnie z domu, ale tego nie zrobił. Postanowił zapisać mnie do Studio. Poszłam na przesłuchania i dostałam się. Pierwszego dnia spotkałam Leòna. Był to przystojny chłopak który był okropnie zarozumiały. Zakochaliśmy się w sobie. Zostaliśmy parą. Później poznałam Camilę. Nieśmiała dziewczyna od razu przykuła moją uwagę. Najpierw zaprzyjaźniłyśmy się. Chciałam zerwać z maską złośnicy, lecz Leòn miał na mnie zły wpływ. Krzyczał na Cami i na mnie. Później swoim zachowaniem sprawił że Camila została naszą służącą. Kiedy chciałam przestać być " tą złą " pobił mnie. Wtedy postanowiłam zerwać z nim i było jeszcze gorzej. Zrezygnowałam. Leòn sprawił że zostałam Supernovą. Kiedy nie chciałam zachowywać się tak jak on mi kazał, krzyczał na mnie, ale nigdy w obecności innych ludzi. Przed wszystkimi ludźmi byliśmy parą zarozumialców. Dzisiaj kazał mi krzyczeć na was na tej imprezie. Nie chciałam tego robić, ale musiałam.
Po tej opowieści rozpłakałam się. Ludmiła przytuliła mnie. Po raz pierwszy od 3 lat ktoś to zrobił.
-Dużo przeżyłaś. - szepnęła dziewczyna - Jeśli chcesz mogę ci pomóc oderwać się od Leòna.
-Naprawdę? - nie mogłam w to uwierzyć.
-Tak, tobie i Camili.
-Dziękuję. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
-Nie ma za co. - odwzajemniła go.
Ludmiła wstała.
-Chodź. Wracajmy do Resto Band.
*Ludmiła*
Vilu wstała i ruszyła za mną. Nie wiedziałam że tak wiele przeżyła. Kiedy weszłyśmy na salę, podbiegł do nas Leòn.
-Violu, kochanie, co tak długo? Po co marnować czas na jakieś beztalencie? - spojrzał na mnie zgorszony.
Dziewczyna zrobiła hardą minę i spojrzała Leònowi prosto w oczy.
- Ludmiła nie jest beztalenciem. - warknęła.
Rozejrzałam się dyskretnie wokoło. Wszyscy słuchali uważnie rozmowy z wymalowanym na twarzy zdumieniem.
-Słucham??? - krzyknął Leòn. - Co powiedziałaś???
-To co słyszałeś. - powiedziałam
Violetta przełknęła ślinę.
-Nie mam zamiaru dalej być twoją marionetką.
-Coooo?????
-Nie mam zamiaru dalej słuchać twoich rozkazów i narzekań.
-Więc zostaw ją i Camilę w spokoju. - powiedziałam.
Leòn miał minę, jakby ktoś go uderzył.
-A ty co się wtrącasz? - warknął na mnie
-Vilu wszystko mi opowiedziała. O tobie. - odrzekłam. - Jak traktowałeś ją i Cami, jak kazałeś jej być wielką Supernovą, jak ją kontrolowałeś i biłeś.
- Nie mam już siły być z tobą i słuchać się ciebie jak niewolnik. Z nami koniec. Nie próbuj też znęcać się nad Cami. - wyrzuciła z siebie Violetta.
Przytuliłam ją i odeszłyśmy razem w stronę moich przyjaciół.
*Franceska*
Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Violetta postawiła się Leonowi.
Ludmi i Violetta podeszły do mnie, Naty, Maxiego i Federico.
"Była Supernova" nie patrzyła na nas tylko na czubki swoich czerwonych trampek. Ludmiła uśmiechnęła się do niej zachęcającą i po krótce opowiedziała historię Violi. Kiedy skończyła o mało nie padłam.
*Violetta*
Ludmi w skrócie opowiedziała moją historię paczce. Wszyscy mieli miny, jakby przed chwilą przeszło tornado. Rozejrzałam się szukając wzrokiem Camili. Ujrzałam ją przy stole. Zawołałam ją. Dziewczyna zlękniona podeszła do naszej grupki. Teraz po raz drugi poznawałyśmy kolejne osoby ze Studio. Każda wybaczyła nam nasze błędy. Zaprzyjaźniałyśmy się z innymi.
&&&&&&&&&&&&&&&&&
&&&&&@&&&&&@&&&&&
&&&&&&&&&&&&&&&&&&
&&&&&&&&&&&&&&&&&&
&&&&#############&&&&
&&&&&&&&&&&&&&&&&&
&&&&&&&&&&&&&&&&&&
Tragedia!!!
No ale cóż...
Hej wam.!
Oto ostatni rozdział opowiadania.
Trochę dramatyczny.
Jutro epilog!!!!!!
I koniec...
A później oneshoty.
Papapa!
Patty
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz