*Ludmiła*
Kiedy założyłam naszyjnik, poczułam przemożną ochotę pobiegnięcia do Fede i powiedzenia mu o naszej przeszłości. Jednak nie zrobiłam tego. Dlaczego? Bo nie byłam pewna jak Federico zareaguje na tą wiadomość. Postanowiłam sobie, że powiem mu o tym w odpowiednim czasie. Była godz. 22, więc poszłam spać.
-Rano-
Obudził mnie dźwięk budzika. Zeskoczyłam z łóżka trochę zbyt szybko, więc zatoczyłam się i przytrzymałam komody. Pobiegłam do łazienki, wykonałam poranną toaletę i ubrałam w białą damską koszulę w kratkę, błękitne jeansy oraz lawendowe trampki. Do tego kolczyki w kształcie niebieskich chmurek. Na usta nałożyłam czerwoną szminkę. Do torby włożyłam mój pamiętnik, dzięki któremu przypomniałam sobie przeszłość oraz album. Szybko wybiegłam do Studio.
*Franceska*
Za 5 minut zaczynają się lekcje a Ludmi wciąż nie ma. Zaczynam się niecierpliwić. Nagle dziewczyna wbiega do szkoły.
-Sorry że tak późno przyszłam. - wysapała
-Nic się nie stało. Chodźmy na lekcję tańca bo Gregorio się wścieknie.
Przyznała mi rację i pobiegłyśmy na salę. Nagle Lu rozejrzała się.
-A gdzie Naty? - spytała
-Naty? - posiedziałam zdziwiona. - Aaaaa, Naty miała gorączkę.
-Aha. - mruknęła Lu.
Do klasy wbiegł nauczyciel. Uśmiechał się zawadiacko.
-Dyrektor kazał zgromadzić się w audytoriom.
Ruszyliśmy w tamtą stronę. Pablo stał na środku auli.
-Dzieciaki, mam ważną wiadomość. Za tydzień do Studio przyjedzie specjalna komisja, która wybiera w Argentynie najlepszą szkołę muzyczną. Szkoła która wygra, wystąpi w show transmitowanym przez telewizję. Także dajcie z siebie wszystko, bo jest o co walczyć.
Zaczęliśmy szeptać między sobą. Pablo nie mógł nam już nic wyjaśnić i dał za wygraną. Wróciliśmy na lekcję. Gregorio pokazał nam nową choreografię, którą musieliśmy zatańczyć na następnej lekcji która była........ Jutro! Czy on uważa że w jeden dzień nauczymy się wszystkich kroków? No ale cóż... trzeba spróbować. Kiedy zadzwonił dzwonek wszyscy jak torpedy wylecieli z klasy. Ja i Lu skierowałyśmy się w stronę sali z instrumentami, bo chciałyśmy zaśpiewać nową piosenkę skomponowaną przeze mnie. Nosiła tytuł "Junto a ti". Zaczęłam grać na pianinie a Ludmiła na gitarze i śpiewałyśmy:
Hoy contigo estoy mejor, si todo sale mal lo puedo encaminar y estan mejor
Me puedes escuchar y decir no, no, no. [...]
Wyszło nam świetnie! Nagle w drzwiach ujrzałam Federico, który najwyraźniej się nam przysłuchiwał.
-Och, hej Fede! - powiedziała.
-Cześć! - odrzekł - Ta piosenka jest genialna!
-Dzięki.
Ludmiła nic nie mówiła i przypatrywała się Federico z niezrozumiałą przeze mnie miną.
-Ojej, za minutę zaczyna się lekcja śpiewu! - wykrzyknęła z przestrachem.
-O matko! Chodźmy już. - powiedziałam i wspólnie pobiegliśmy do klasy.
Angie jeszcze nie było. Ja i Ludmi usiadłyśmy w ławce. Zerknęłam na przyjaciółkę.
*Ludmiła*
Fran przypatrywała mi się uważnie.
-O co chodzi? - spytałam.
-Nic, nic. - odrzekła ale nadal mi się przyglądała.
Ponieważ te zajęcia były naszą ostatnią lekcją, wyszłyśmy po dzwonku na dwór. Na murku siedział samotnie Federico. Zrobiło mi się trochę smutno, ale nic nie powiedziałam. Ruszyłyśmy w stronę centrum miasta w celu udania się do nowego sklepu z markowymi ciuchami.
*Federico*
Siedziałem na murku przed szkołą. Ujrzałem Franceskę i Ludmiłę wychodzące z budynku. Dziewczyny ruszyły w stronę miasta. Nagle z torebki blondynki wypadły jakieś dwie książki. Ludmi nie zauważyła ich. Podbiegłem i wziąłem książki do ręki. Okazało się, że to pamiętnik i album ze zdjęciami. Album przez uderzenie w ziemię otworzył się. Podmuch wiatru przekartkował go. Podniosłem jakąś zbłąkaną fotografię. Przedstawiała jakąś dziewczynkę - poznałem w niej Ludmiłę - ubraną w różową sukienkę. U jej boku stał wysoki brązowowłosy chłopczyk. Te zdjęcie już gdzieś widziałem. Zaraz....... przecież to ja! Tylko co ja robię obok Ludmiły. Postanowiłem że spytam się matki, o co chodzi. Spakowałem pamiętnik i album Ludmiły do plecaka i pobiegłem do domu.
*Ludmiła*
Chodziłyśmy po centrum handlowym obładowane ciuchami, butami i dodatkami. Postanowiłyśmy że skręcimy do małej kawiarenki i zjemy szarlotkę. Siadając przy stoliku, odtworzyłam torbę w poszukiwaniu albumu, który chciałam pokazać Fran. Ale go nie było! Tak samo zresztą jak pamiętnika. O matko! Co ja teraz zrobię?
-Nie martw się. - pocieszyła mnie Franceska. - Pewnie jutro w szkole ktoś Ci je przyniesie, bo powie że je znalazł.
Zjadłyśmy ciasto i poszłyśmy do domów.
*Federico*
Wbiegłem do domu. Matki jak na złość nie było. Wleciałem do pokoju i otworzyłem szafkę. Wyjąłem mój album i album Ludmiły. Porównałem je i większość zdjęć była taka sama. O co chodzi? Usłyszałem szczęk kluczy w zamku. Zbiegłem na dół. Matka weszła do kuchni i postawiła na stole torby z zakupami.
-Mamo, możesz mi coś wytłumaczyć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz