sobota, 27 czerwca 2015

Opowiadanie "Czemu..." Rozdział 1

*Ludmiła*
Otworzyłam oczy. W całym pokoju było jasno. Przez okno wpadały promienie słońca. Powoli wstałam z łóżka. Zaczęłam się stresować. To mój pierwszy dzień w "Studio On Beat". Pobiegłam więc do łazienki, umyłam zęby. Założyłam biały t-shirt z różowym napisem "Music, Love, Passion", malinową spódniczkę za kolana, białe szpilki oraz srebrny naszyjnik z serduszkiem i nutą. Włosy związałam w koński ogon. Usta pomalowałam na różowo. Podkręciłam rzęsy i gotowe. Do torebki włożyłam telefon, portfel, podręczną kosmetyczkę oraz zeszyt z nutami i ołówek. Wybiegłam z domu. 5 minut później stanęłam przed kolorowym budynkiem Studia. Drzwi były otwarte na oścież. Niepewnie weszłam do mojej szkoły. Wokół stali uczniowie, którzy beztrosko rozmawiali. Na środku korytarza ujrzałam trójkę nastolatków - dwie dziewczyny i chłopaka - którzy niewątpliwie się wywyższali. Westchnęłam. Jednak nie będzie tak kolorowo. Zrobiłam drugi krok. Nagle podbiegły do mnie dwie bardzo podobne do siebie dziewczyny.
-Hej!- zawołała ta z krótkimi kręconymi czarnymi włosami i butelkowozielonymi oczyma. - Jestem Naty, a to moje bliźniaczka Franceska.- wskazała na dziewczynę z długimi czarnymi prostymi włosami i zielonymi oczyma.
-Miło mi. Ja jestem Ludmiła. - odrzekłam niepewnie.
-Jesteś tu nowa? - spytała Franceska.
-Tak. - przytaknęłam. - Ale jestem tutaj pierwszy raz i nie wiem gdzie są poszczególne klasy.
-Nie martw się! -krzyknęła Naty. - Oprowadzimy cię!
Razem chodziłyśmy po Studiu, rozmawialiśmy. Nagle z jakiejś sali wyszedł nauczyciel i zawołał -Natalia, Franceska, mógłbym was prosić na chwilę?
-Oczywiście- odrzekły- Ludmi, poczekaj tu na chwilkę.
I pobiegły. Zostałam sama. Czekałam na nie chyba godzinę. Wreszcie nie wytrzymałam i oddaliłam się z korytarza. Nagle... usłyszałam śpiew. Tak cudowny... Podążyłam w jego stronę. Stanęłam w drzwiach pomieszczenia. W sali siedział brązowowłosy chłopak z grzywką postawioną na żel i przepięknymi czekoladowymi oczyma. Grał na gitarze i śpiewał piosenkę, którą często słyszałam w radiu - Te esperare. Jednak w jego wykonaniu brzmiała 100 razy lepiej. Stanęłam i jak zaczarowana słuchałam. Nagle ktoś krzyknął od tyłu.
-Ludmi! Hej! Hej! Ludmi!
Była to Naty, która ciągnęła za sobą Fran.
-Gdzie ty byłaś?- spytała Fran.
-J-j-jaaa? Ja czekałam na was chyba z godzinę więc poszłam się przejść.- Zerknęłam za siebie, gdzie cały czas śpiewał ten nieziemski chłopak.
-I chyba kogoś zauważyłaś... - dziewczyny zachichotały
-A może się w nim zakochałaś. - Fran ponownie zachichotała.
-Ja nawet nie wiem kim on jest, a co dopiero miałabym się zakochać...
-To Federico. Pochodzi z Włoch. Jego rodzice są w separacji. Mieszka z matką. I cudownie śpiewa.- Naty ... zachichotała. Nie mogą przestać...?- Teraz już wiesz kim on jest, to co? Zakochałaś się?
Zadzwonił dzwonek na lekcję, co mnie uratowało i nie musiałam odpowiadać na pytanie. Po lekcji dziewczyny odprowadziły mnie do domu. Nie wracały do tematu Federico, za co byłam im wdzięczna.
Od razu po wejściu do domu umyłam się, przebrałam w pidżamę i położyłam do łóżka. Nie mogłam jednak zasnąć. W głowie huczały mi słowa Naty - Zakochałaś się?
-Sama nie wiem... - odparłam nie wiadomo do kogo.-
 Jutro pójdę do studia i spotkam się z Federico. postanowiłam. Pogadam z nim i zobaczę, jak rozwiną się wypadki.
To był zły pomysł, że przypomniałam sobie jego imię. Teraz w całej głowie dźwięczał mi cudowny głos Fede.
Wreszcie opanowałam się i około godziny 2 w nocy zasnęłam.


**************
Oto pierwszy rozdział mojego autorskiego opowiadania "Czemu..." Beznadziejny...
Komentujcie!
Następny rozdział wstawię jutro, albo jeszcze dzisiaj.
Besos
/Patty*


* to mój podpis, ok?





Brak komentarzy: