sobota, 27 czerwca 2015

Opowiadanie "Czemu..." rozdział 3

Mam nagły przypływ weny, więc rozdział macie jeszcze dziś.






*Federico*
Trzymałem w ramionach Ludmiłę. Nasze twarze dzieliły milimetry. Teraz zrozumiałem, że rzeczywiście ją kocham. Kocham całym sercem. Nagle blondynka odsunęła się ode mnie.
- Dziękuję że mnie złapałeś. Inaczej bym się przewróciła.- powiedziała zarumieniona.
-Nie ma za co. - odparłem z uśmiechem. - Ty pewnie jesteś Ludmiła, mam rację?
-Tak, a ty to pewnie Federico?
-Skąd wiesz?- spytałem zaskoczony.
-Mówiły mi o tobie Franceska i Natalia.- odparła swoim pięknym głosikiem.
Boże ja kiedyś zabiję Fran i Naty... - pomyślałem.
-Ah, te dziewczyny... Fran to jeszcze można przeżyć, ale Naty?
Ludmiła zachichotała.
-Masz rację. - uśmiechnęła się. Kiedy to robi, w jej policzkach robią się urocze dołeczki. - Ona zaraża entuzjazmem.


*Ludmiła*
Rozmawiałam z Federico o błahostkach. Nic ważnego. Znowu poczułam tą dziwną więź. Jakbym znała go od urodzenia. Ale było coś jeszcze. Miłość. Nie mam odwagi powiedzieć 'Kocham cię' .
Oto powody:
a) jest za wcześnie (czytaj: znamy się za krótko)
b) nie wiem co on do mnie czuje
c) jestem nieśmiałą szarą myszką
Biorąc pod uwagę te punkty postanowiłam że nie przyznam się że się w nim zakochałam.
Było już późno więc zaczęliśmy wychodzić ze Studio.
-Do zobaczenia, Ludmiło.
-Do jutra!
Na pożegnanie zebrałam w sobie resztki odwagi i ...... pocałowałam go!!!!!
Ale tylko w policzek ty. XD


*Federico*
Nie mogę w uwierzyć! Pocałowała mnie w policzek i uciekła w stronę domu! Czyli może też coś do mnie czuje??? Już sam nie wiem... Mam pomysł. Nie będę pokazywał po sobie co do niej czuję i z biegiem czasu zobaczymy co się wydarzy.
-Halo, ziemia do Fede!!!
Dopiero teraz zauważyłem że przede mną stoi Maxi.
-Oh, hej Maxi, co tam u ciebie?
-Dobrze. Zastanawiam się tylko czy powiedzieć Naty co do niej czuję...
- Aha...
-Co ty taki zamyślony, co? - spytał Maxi
-... Myśleć nie można?
-Można można. A ty się przypadkiem nie zakochałeś?
-Nie... - odpowiedziałem trochę za szybko. - Znaczy już sam nie wiem... Może...
- A kim jest ta szczęściara?
- Ludmiła.




*Maxi*
Kiedy usłyszałem imię Ludmiła nie mogłem uwierzyć. Teraz wszyscy się w niej zakochali??? Znaczy się ja nie, ale wiedziałem jak Diego się na nią gapił na lekcji. Jedna nieśmiała dziewczyna i już takie zamieszanie. Czuję że będzie z tego afera.
-Coooooooo!!!!??? - krzyknąłem.
-No mówię że Ludmiła.
-Ale tak na serio ci się podoba?
-Tak, tak na serio.
-No to ją pilnuj, bo Dominguez też ma na nią oko. Do jutra!
-Papa.


*Ludmiła*
To przeczucie, że skądś go (Fede) już znam, nie daje mi spokoju. Wszedłszy do pokoju, skierowałam się w stronę małej białej komody. Znajdowały się tam książki, albumy ze zdjęciami i pamiętnik. Otworzyłam go na pierwszych zdjęciach. Przeglądałam go powoli. Wreszcie przy dacie 12 czerwca 2005 roku - miałam wtedy 8 urodziny - znalazłam coś co mnie zainteresowało.




************************
Ba dum tssssssssssss!
W takim momencie przerwać to jest dopiero szczyt wszystkiego.
komentujcie!
Besos
/Patty





Brak komentarzy: