sobota, 27 czerwca 2015

Opowiadaanie "Czemu..." rozdział 2

*Ludmiła*
Otwierając oczy, na usta cisnęły mi się miliony pytań. Jak przebiegnie moja rozmowa z Federico? Co mam mu powiedzieć?...... Już wiem! Po prostu spróbuję się z nim zaprzyjaźnić i z biegiem czasu wyjdzie, czy się w nim zakochałam.
Trzeba mu jakoś zaimponować, bo przecież nie spojrzy na jakąś dziewczynę która wygląda jak pokraka- bo ja tak wyglądam. Poszłam do łazienki i wykonałam poranną toaletę. Ubrałam się w zwiewną fioletową sukienkę za kolano oraz czarne szpilki (nie było dzisiaj zajęć tanecznych). Założyłam również srebrny naszyjnik z napisem "Love" oraz kolczyki w kształcie fioletowych serduszek. Pomalowałam paznokcie na fioletowo, a usta na różowo. Nie chcę się chwalić, ale wyglądałam bosko! Wzięłam do ręki czarną torebkę i wybiegłam z domu. Idąc po chodniku, przeglądałam Facebook'a. Chciałam poszukać Fede na Fb lecz nie miałam pojęcia, jak ma na nazwisko. Zrezygnowałam więc, schowałam smartfon do torby i przyśpieszyłam kroku, gdyż miałam tylko 3 minuty na dojście do Studio. Szybko weszłam do klasy. Minutę później zadźwięczał dzwonek. Usiadłam w ławce tuż za Fran i Naty. Przywitałam się z nimi. Do sali nadal wchodzili uczniowie. Z dala ujrzałam niską dziewczynę z ombre i o ciemnych oczach, na których widok przeszły mnie ciarki. Przy jej boku szedł wysoki brunet o błękitnych oczach. Tuż za nimi dreptała przestraszona dziewczyna o długich ognistoczerwonych włosach i brązowych oczach. Wydawało mi się, że to jakaś elita i Fran potwierdziła moje przypuszczenia. Przypatrywałam się grupce tylko kilka chwil, bo ktoś inny przykuło moją uwagę. Domyślacie się kto? Tak, to Federico. Wyglądał tak słodko... Nawet nie zwróciłam uwagi na niskiego chłopaka o wyglądzie rapera o brązowych oczach i włosach, który szedł obok Fede.
Wreszcie do sali szybkim krokiem wtarabaniła się Angeles- nauczycielka śpiewu. To otrzeźwiło mnie, i skierowałam na nią wzrok. Oznajmiła ona uczniom, że jest w klasie nowa uczennica. Kazała mi wyjść na środek. Angie przedstawiła mnie, powiedziała że mam ogromny talent i poprosiła abym coś zaśpiewała i zagrała. Wybrałam gitarę. Usiadłam na stołku i zaczęłam śpiewać.


*Federico*
Angie przedstawiła nam nową uczennicę - Ludmiłę. Była to śliczna blondynka o dużych brązowych oczach. Spojrzałem na nią o od razu zrobiło mi się lżej na sercu. Czy to możliwe, żebym się zakochał? W dziewczynie którą pierwszy raz widzę na oczy? Spojrzałem w bok na mojego kumpla Maxi'ego. Maxi to niski brunet o brązowych oczach. Teraz jego oczy były wpatrzone w Ludmiłę. Nie przejmowałem się tym, bo jeszcze rano widziałem jak lampił się na Naty, a później otwarcie przyznał mi się że się w niej zakochał. Rozejrzałem się po klasie i zawiesiłem wzrok na Diego'u. Diego to taki nasz klasowy podrywacz. On też gapił się na Ludmiłę, i to on bardziej mnie wkurzył. Po pierwsze bo wiedziałem że będzie chciał ją poderwać a potem porzucić dla innej. Po drugie bo nie chciałem żeby ją skrzywdził. A po trzecie bo... Zakochałem się w niej?
Angie poprosiła by Ludmiła coś zaśpiewała i zagrała. Dziewczyna wybrała gitarę i zaczęła śpiewać oraz grać. Jej głos był tak cudowny, tak niesamowity... Teraz byłem pewny że coś do niej czuję. Tylko czy to jest miłość? Chyba tak...


*Ludmiła*
Po moim występie cała klasa zaczęła klaskać. Naty wprost szalała ze szczęścia i dumy że ma taką utalentowaną przyjaciółkę. Tylko 3 osoby nie były zadowolone. "Elita" nie klaskała tylko naburmuszona i zazdrosna gapiła się w tablicę. Nagle ta brunetka z ombre przeszyła mnie wściekłym wzrokiem. Szczerze się wystraszyłam. Skierowałam wzrok na chłopców i odkryłam że wszyscy się na mnie gapią. Zarumieniłam się. Przecież nikt nie lubi szarych myszek... Zerknęłam na Fede. Też patrzył na mnie z podziwem i jeszcze z jakimś uczuciem którego nie potrafiłam nazwać. Spojrzałam prosto na niego i zatonęłam w jego czekoladowych oczach. Przez tą krótką ale jakże wspaniałą chwilę patrzyliśmy sobie w oczy i poczułam że znam go od swoich narodzin. Ale przecież pierwszy raz widziałam go dopiero wczoraj. Nie znałam go wcześniej. To skąd ta więź?
Angie podziękowała mi za występ. Zeszłam ze sceny. Usiadłam w ławce. Byłam tak zamyślona, że nie zwracałam uwagi co się dzieje na lekcji. Z ulgą przyjęłam dzwonek. Natychmiast podbiegły do mnie podniecone Fran i Naty.
-Ale masz talent- powiedziały jednocześnie
-Dziękuję. -powiedziałam niepewnie.
-A co to było pod koniec? Co? - spytała Fran
- Ale co? - spojrzałam na nią zdziwiona.
-Widziałam jak Fede patrzył się na ciebie a ty na niego. - odparła
-CZYLI JAK? - krzyknęłam zdenerwowana.
-Jakbyście się w sobie zakochali. -odrzekła Franceska- Muszę lecieć na indywidualne zajęcia z gry na gitarze. Papa.
-Papa. - krzyknęła Naty- Wiesz że ona ma rację?- spytała mnie.
-A ty wiesz że jesteśmy spóźnione na lekcję?
Pognałyśmy do klasy Beto. Na szczęście jego jeszcze nie było. Usiadłam obok Naty.
Po zajęciach wyszłyśmy przed szkołę aby na Fran. Była godz. 15 więc skończyła już lekcję.
- Hej hej hej hej hej, sorry za spóźnienie.
-Nic się nie stało. - warknęła ironicznie Naty
-Oj już się nie złość, przecież przerosiłam. -odparła
Szłyśmy powoli po chodniku.
-Ej dziewczyny, a kim jest ta dziewczyna z ombre, która była na zajęciach z Angie?
-Chodzi ci o Violettę? Taaakk, nie dziwię się że o nią pytasz... Violetta i jej chłopak Leòn- to ten brunet co cały czas łazi obok niej- oraz ta ruda - Camila to taka grupa, ktora myśli że jest najlepsza na świecie. Znaczy się Violetta i Leòn tak myślą, a Camila jest ich "służącą".
-Ok, dzięki.
Przez całą drogę do domu myślałam o Violetcie, Leonie i Camili. Czemu oni tacy są? Zarozumiali, aroganccy? Myślałam o nich i jeszcze o jednej osobie. Myślałam o... tak, o Federico. Właśnie........ Federico!!!! Miałam z nim dzisiaj porozmawiać!!! OMG!!!     
- Co się stało? - spytała Fran.
-Właśnie przypomniało mi się, że nie wzięłam zeszytu ze Studio. -skłamałam gładko- Idźcie już do domu, a ja lecę. Do jutra!
-Papapa!
Pobiegłam do Studia. Na szczęście zobaczyłam na planie lekcji na korytarzu, że Fede miał jeszcze jakieś zajęcia i był w szkole. Chyba że się zwolnił. Oby nie.
Na korytarzu było niewielu uczniów. Szłam powoli, patrząc w zegarek. Nagle poczułam mocne uderzenie w ramię. Spojrzałam w górę i ujrzałam...... Violettę. W oddali stali Leòn i Camila.
- Patrz jak idziesz, kaleko. - warknęła Violetta. Wcale nie była miła.
-Przepraszam, księżniczko. Przecież ty jesteś pępkiem świata i nikt inny się nie liczy. -odparłam
-Nie gadam z takim beztalenciami jak ty.
-Oh, jakże bym zapomniała, przecież ja jestem beztalenciem a ty Supergwiazdą.
-Tak, masz rację. Jestem Supernovą. A ty... ty... ty jesteś... beznadziejnie grasz, a gdy śpiewasz, to strasznie fałszujesz.
-Ah, czyli jednak ze mną gadasz.
-Strasznie jesteś zabawna. Dam ci jedną radę. Nie zadzieraj ze mną bo pożałujesz.
I odeszła.
Zachichotałam pod nosem.
Skierowałam się w stronę wyjścia. W połowie drogi przypomniałam sobie że miałam porozmawiać z Federico. Odwróciłam się. I znowu poczułam uderzenie. To pewnie znowu Violetta. Ta ździra nie da mi spokoju. Zaczęłam przewracać się do tyłu. Nagle ktoś złapał mnie w ramiona. Zwróciłam głowę w stronę swojego wybawcy lub wybawczyni. Osobą która mnie złapała był.......................... Federico! W takiej pozycji nasze twarze dzieliły milimetry.


****************
Ta dammmm
Oto 2 rozdział. Beznadziejny, ale lepsze to niż nic.
Komentujcie! Proszę! To wiele dla mnie znaczy.
/Patty

Brak komentarzy: